Jak mniejsza hurtownia może zaoszczędzić na spedycji morskiej?
Transport morski kojarzy się wielu przedsiębiorcom z wielkimi statkami i tysiącami kontenerów, na które stać tylko gigantów. W rzeczywistości mała hurtownia z Gdańska czy Elbląga może sprowadzać towar z Azji taniej niż kurierem, korzystając z drobnicy. Kluczem jest zrozumienie, jak działa port i jakich błędów unikać przy dokumentach.
Drobnica morska zamiast pełnego kontenera
Większość małych firm, z którymi rozmawiamy przy ul. Marynarki Polskiej, na początku boi się morza. Myślą, że muszą zamówić cały kontener 20-stopowy, żeby to miało sens finansowy. To nieprawda. Transport LCL, czyli drobnica, polega na tym, że Twoje 3 lub 4 palety jadą w jednym boxie z towarem innych firm. Płacisz tylko za tyle miejsca, ile faktycznie zajmujesz. W październiku 2024 roku obsługiwaliśmy dostawę dla hurtowni zabawek, która sprowadziła 5 palet z Chin. Koszt frachtu morskiego wyniósł ich 2840 PLN, podczas gdy lotniczy kosztowałby ponad 12 000 PLN. To realna kasa, która zostaje w kieszeni właściciela.
Warto wiedzieć, że przy drobnicy towar jest przeładowywany w magazynach portowych w Gdańsku lub Gdyni. My jako Mybloguest Freight pilnujemy, żeby te przeładunki nie trwały wiecznie. Zazwyczaj od momentu wpłynięcia statku do portu do momentu, gdy towar jest gotowy do odbioru, mija u nas od 3 do 4 dni roboczych. Ważne jest, aby towar był dobrze zapakowany na paletach i owinięty folią stretch, bo w kontenerze zbiorczym palety stoją ciasno obok siebie. Dobra stabilizacja to 23% mniejsza szansa na to, że coś się porysowuje w trakcie rejsu przez Ocean Indyjski.
Płacisz tylko za faktycznie zajęte miejsce, co pozwala sprowadzać towar nawet małym sklepom internetowym.

Kody celne i unikanie kar w porcie
Urząd Celny w Gdańsku nie patrzy na to, czy jesteś dużą korporacją, czy małym rodzinnym biznesem. Błąd w kodzie celnym (HS Code) kosztuje tyle samo. Jeśli wpiszesz zły numer taryfy, Twoja odprawa zostanie zatrzymana. W marcu jeden z naszych klientów sprowadzał akcesoria rowerowe i pomylił jedną cyfrę w kodzie. Skutek? Kontener stał na terminalu 5 dni dłużej, a koszty postojowe wyniosły 740 PLN. To była zupełnie niepotrzebna strata, której można uniknąć, sprawdzając fakturę od dostawcy jeszcze zanim statek wypłynie z portu załadunku.
Szczerze mówiąc, większość dostawców z Azji wpisuje kody, które im pasują, a nie te, które są zgodne z polskimi przepisami. Naszą rolą w Mybloguest Freight jest wyłapanie tych różnic. Sprawdzamy opisy towarów i dopasowujemy je do aktualnej taryfy celnej. Dzięki temu 87% naszych odpraw przechodzi bez żadnych pytań ze strony celników. Bywa, że proces ten zajmuje nam tylko 4 godziny, pod warunkiem, że dostaniemy komplet dokumentów na e-mail broker@mybloguest.com co najmniej 3 dni przed zawinięciem statku do Gdańska. To oszczędność czasu i nerwów.
Jedna cyfra w kodzie celnym może kosztować Cię 740 PLN dodatkowych opłat portowych za postój.

Planowanie z wyprzedzeniem ratuje marżę
Największym błędem mniejszych importerów jest zamawianie transportu na ostatnią chwilę. Ceny frachtu zmieniają się co dwa tygodnie. Jeśli bukujesz miejsce na statku z wyprzedzeniem 14-17 dni, masz szansę na lepszą stawkę. Armatorzy chcą mieć pewność, że statek będzie pełny, więc wczesne rezerwacje są zazwyczaj o 8-12% tańsze niż te robione w pośpiechu. W Mybloguest Freight sugerujemy klientom, żeby informowali nas o gotowości towaru u producenta, zanim jeszcze towar opuści fabrykę. To daje nam czas na znalezienie najlepszego połączenia.
Trzeba też brać pod uwagę kalendarz. Chiński Nowy Rok czy złoty tydzień to okresy, kiedy ceny skaczą o 34% w górę, a o wolne miejsce jest niezwykle trudno. Mała hurtownia, która zaplanuje dostawę na listopad zamiast na grudzień, może zaoszczędzić na jednym transporcie nawet 1800 PLN. My pomagamy w ułożeniu takiego harmonogramu dostaw, żeby omijać największe górki cenowe. Często doradzamy klientom, by wysłali towar 11 dni wcześniej, co w skali roku pozwala im na sfinansowanie dodatkowej małej partii towaru z samych oszczędności na spedycji.
Koszty ukryte i opłaty terminalowe
Wielu spedytorów podaje tylko cenę za sam transport morski, a potem klient dostaje fakturę z długą listą dziwnych skrótów. THC, ISPS, BAF, CAF – to wszystko są realne koszty, które trzeba opłacić w porcie w Gdańsku lub Gdyni. Dla małej firmy takie niespodzianki na poziomie 450 PLN za pozycję mogą zniszczyć marżę na towarze. My w Mybloguest Freight stawiamy sprawę jasno: wycena, którą dostajesz, zawiera wszystkie standardowe opłaty portowe. Bez owijania w bawełnę mówimy, ile wyniesie koszt całkowity, a nie tylko fracht oceaniczny.
Warto też zwrócić uwagę na koszt dowiezienia towaru z portu do magazynu hurtowni. Czasami dowiezienie 3 palet do Tczewa czy Starogardu Gdańskiego kosztuje więcej niż ich transport przez pół świata. Dlatego przy małych ilościach warto rozważyć odbiór własnym transportem z naszego magazynu przy ul. Marynarki Polskiej lub skorzystać z doładunku do innego auta, które jedzie w tym samym kierunku. W sierpniu 2024 udało nam się zorganizować taki transport dla firmy z Malborka, co obniżyło ich koszt krajowy o 320 PLN w porównaniu do standardowego kuriera paletowego.



