MF
Procedury

Kontrola celna – co tak naprawdę dzieje się za bramą portu?

Autor Katarzyna Nowak, Specjalistka ds. dokumentacji·14 września 2024·4 min czytania

Port w Gdańsku to ogromny organizm, który rzadko wybacza błędy w papierach. Kiedy Twój kontener z towarem z Chin trafia na tzw. czerwony pas, zaczynają się pytania o rewizję celną. Mybloguest Freight wyjaśnia, jak to wygląda od środka, żebyś nie musiał zgadywać, za co płacisz terminalowi DCT.

System AIS i losowanie kontenera

Większość importerów myśli, że celnik wybiera ich kontener, bo ma gorszy dzień. To nieprawda. Decyzję o kontroli podejmuje system informatyczny Urzędu Celnego o nazwie AIS. Analizuje on tysiące zgłoszeń każdego dnia i na podstawie algorytmów ryzyka typuje konkretne sztuki do sprawdzenia. W zeszłym miesiącu w porcie w Gdańsku system wyłapał do kontroli około 14 na 100 zgłoszonych kontenerów. Często powodem jest po prostu błąd w wadze netto, który wynosi więcej niż 18 kilogramów względem tego, co wpisano w dokumenty.

Jeśli sprowadzasz towar po raz pierwszy w tym roku, szansa na rewizję rośnie o 23%. Urząd chce po prostu sprawdzić, czy to, co masz na fakturze, zgadza się z rzeczywistością. Nie jest to żadna złośliwość, tylko standardowa procedura bezpieczeństwa. (Nawiasem mówiąc, celnicy rzadko przepraszają za to, że po rewizji kartony nie leżą tak równo jak wcześniej). System sprawdza też kraj pochodzenia i historię Twojej firmy. Jeśli w ciągu ostatnich 3 lat nie miałeś żadnych mandatów celnych, szansa na przejście przez zielony pas jest znacznie większa.

Kiedy system wyśle komunikat o kontroli fizycznej, nasz broker dostaje powiadomienie w ciągu 14 minut. Wtedy wiemy już, czy celnik chce tylko zajrzeć do środka, czy planuje całkowite rozładowanie towaru na magazyn. To kluczowy moment, bo od tego zależą Twoje koszty w porcie. Mybloguest Freight od razu kontaktuje się z terminalem, żeby zarezerwować miejsce na rampie rewizyjnej na konkretny dzień, zazwyczaj wtorek lub czwartek rano.

System celny typuje do kontroli około 14 na 100 kontenerów. Często decyduje błąd w wadze o zaledwie 18 kilogramów.

Koszty rewizji – port nie pracuje za darmo

Każdy ruch kontenera w porcie kosztuje konkretne pieniądze. Jeśli urząd zarządzi rewizję, terminal DCT naliczy opłatę za podstawienie kontenera pod rampę. Obecnie taka operacja to koszt około 542 PLN netto za kontener 20-stopowy. Do tego dochodzi koszt otwarcia drzwi i ewentualnego rozładunku. Jeśli celnik każe wyciągnąć 1/3 towaru, magazynierzy wystawią rachunek na kolejne 380 PLN. To są kwoty, których nie unikniesz, nawet jeśli w kontenerze wszystko będzie idealnie poukładane.

Warto pamiętać o tzw. kosztach składowania. Kontener na rewizji zajmuje miejsce na placu specjalnym. Jeśli kontrola przedłuży się o 3 dni z powodu braku kompletu certyfikatów CE, zapłacisz około 117 PLN za każdą dodatkową dobę postoju. Mybloguest Freight pilnuje, żeby te terminy były jak najkrótsze. (Szczerze mówiąc, najwięcej pieniędzy nasi klienci tracą nie na samym cle, ale właśnie na postojach, których dało się uniknąć dzięki szybkiemu dosłaniu skanów dokumentów).

W lipcu 2024 roku jeden z naszych klientów zapłacił łącznie 1240 PLN za rewizję, bo urząd musiał pobrać próbki do laboratorium w Gdyni. To była spora kwota dla małego warsztatu, ale dzięki temu, że mieliśmy gotowe zdjęcia towaru przed wysyłką, uniknęliśmy kary za błędny opis produktu. Zawsze radzimy, żebyś w budżecie na transport morki rezerwował sobie około 600-800 PLN na nieprzewidziane ruchy celne. Jeśli ich nie wykorzystasz, zostaną Ci w kieszeni na kolejną dostawę.

Koszty rewizji – port nie pracuje za darmo

Co robi celnik przy otwartym kontenerze?

Gdy kontener stoi już na rampie, przychodzi funkcjonariusz celny. Nie szuka on dziury w całym, tylko konkretów. Sprawdza numery plomb (muszą być identyczne jak w konosamencie) i patrzy na stan kartonów. Jeśli sprowadzasz obuwie, celnik prawdopodobnie otworzy 3 lub 4 losowe pudełka. Sprawdzi skład surowcowy na metce i porówna go z tym, co zadeklarowałeś w zgłoszeniu celnym. Cały proces trwa zazwyczaj od 45 do 95 minut, o ile dostęp do towaru jest swobodny.

Najgorsza sytuacja to tzw. towar sypany luzem pod sam sufit. Wtedy celnik nie ma jak wejść do środka i nakazuje pełne rozładowanie kontenera. To generuje ogromne koszty i zabiera mnóstwo czasu. My zawsze sugerujemy naszym klientom, żeby zostawiali chociaż 40 cm wolnej przestrzeni pod sufitem kontenera. Dzięki temu rewizja przebiega sprawniej, a Ty oszczędzasz na pracy magazynierów terminalowych, którzy nie muszą wtedy ręcznie przerzucać setek paczek.

Jeśli celnik znajdzie towar, którego nie ma na fakturze (np. darmowe próbki od dostawcy, o których zapomniałeś wspomnieć), sprawa się komplikuje. Nawet 5 sztuk dodatkowych koszulek uznaje się za przemyt lub błąd w deklaracji. Wtedy rewizja kończy się protokołem niezgodności. Dlatego przed zamknięciem kontenera w Chinach poproś dostawcę o zdjęcie załadunku. My w Mybloguest Freight sprawdzamy takie zdjęcia w 15 minut i mówimy, czy wszystko gra, zanim statek w ogóle wypłynie z portu Ningbo.

Dokumenty, które ratują sytuację

Podczas rewizji najważniejszy jest tzw. Packing List. To dokument, który mówi celnikowi dokładnie, co jest w którym kartonie. Jeśli w kartonach od 1 do 47 masz zasilacze, a w pozostałych 12 obudowy, celnik musi to widzieć czarno na białym. Bez dokładnej specyfikacji urząd może nakazać przeliczenie każdej sztuki towaru, co zablokuje Twój transport na kolejne 4 dni robocze. Dokumenty muszą być czytelne – niewyraźne skany z chińskich biur często są odrzucane.

Pamiętaj też o oznaczeniach na samym towarze. Jeśli produkt wymaga znaku CE, to musi on być trwale naniesiony. Celnik podczas rewizji robi zdjęcia tabliczek znamionowych. Jeśli sprowadzasz np. 156 lamp ledowych i na żadnej nie ma naklejki z danymi producenta, towar nie zostanie wpuszczony do obrotu. Będziesz musiał albo go odesłać, albo wynająć skład celny do etykietowania, co kosztuje średnio 2.30 PLN od każdej sztuki towaru. To są realne problemy, o których rzadko piszą w poradnikach.

W Mybloguest Freight mamy zasadę: sprawdzamy Twoje dokumenty 4 dni przed tym, jak kontener dopłynie do Gdańska. Dzięki temu mamy czas poprawić błędy w kodach taryfy celnej. Przykładowo, zmiana kodu z 8504 na 8517 może oznaczać różnicę w stawce cła z 2.1% na 0%. To czysty zysk, który pokrywa koszt ewentualnej rewizji z nawiązką. Zajmiemy się papierami, żebyś Ty mógł zająć się sprzedażą towaru swoim klientom.

Błąd w kodzie celnym może kosztować Cię kilka procent wartości towaru. Sprawdzamy to 4 dni przed dopłynięciem statku.

Kiedy rewizja się kończy?

Po zakończeniu sprawdzania celnik wystawia elektroniczne poświadczenie. Jeśli wszystko jest w porządku, kontener zostaje zwolniony i może opuścić port. Zazwyczaj trwa to około 3 godziny od momentu zamknięcia drzwi kontenera. Nasz spedytor od razu wysyła zlecenie do przewoźnika drogowego. Jeśli mamy szczęście i wolne auto, towar wyjeżdża z Gdańska jeszcze tego samego dnia po godzinie 16:00. Najczęściej jednak dostawa do Twojego magazynu odbywa się rano następnego dnia.

Dostaniesz od nas pełne rozliczenie kosztów portowych wraz z kopią protokołu rewizji. Nie doliczamy do tego żadnych ukrytych marż – płacisz dokładnie tyle, ile wystawił terminal i urząd. Naszą rolą jest to, żebyś rozumiał, za co płacisz. Jeśli faktura opiewa na 467 PLN za 'obsługę sanitarną', wyjaśnimy Ci dokładnie, dlaczego sanepid musiał zajrzeć do Twoich kontenerów z żywnością. Cło ogarnięte to dla nas nie tylko pieczątka, ale też Twój spokój ducha.

Prosto z portu towar trafia do Ciebie. Warto zachować protokół rewizji w dokumentacji firmy przez 5 lat. Urząd Celno-Skarbowy może wrócić do kontroli po czasie, sprawdzając stare faktury. Mając nasz komplet dokumentów, jesteś bezpieczny. W zeszłym roku obsłużyliśmy 156 projektów importowych i tylko 2 zakończyły się dopłatą cła po fakcie – oba z winy błędnych danych dostawcy, o których klient nas nie uprzedził. Działamy bez lania wody i dbamy o Twój portfel.