MF
← Back to Team
Marek Zieliński

Agent Celny

Marek Zieliński

broker@mybloguest.com

Odprawy celne importoweProcedura 33a (odroczenie VAT)Obsługa systemu PUESCCertyfikacja towarów z Chin

Doświadczenie prosto z portu

Marek pracuje w Mybloguest Freight od lutego 2018 roku. Wcześniej przez 6 lat zdobywał doświadczenie w terminalu kontenerowym DCT w Gdańsku. Zna tam każdy zakamarek i wie, jak wyglądają procedury od strony fizycznego przeładunku towaru. W naszym biurze przy Marynarki Polskiej zajmuje się dokumentami, które dla większości przedsiębiorców są po prostu niezrozumiałe. Marek mówi bez owijania w bawełnę: cło to nie magia, to po prostu porządek w papierach.

Każdego dnia Marek obsługuje od 11 do 16 zgłoszeń celnych. Specjalizuje się w towarach sprowadzanych z Azji, głównie elektronice i częściach zamiennych. W październiku 2024 roku pomógł 23 małym firmom przejść przez trudne kontrole sanitarne. Jego praca zaczyna się o 7:15 rano, bo w porcie to właśnie wtedy zapadają najważniejsze decyzje o tym, który kontener wyjedzie na drogę jako pierwszy.

Skuteczność w liczbach i konkretach

Marek nie rzuca słów na wiatr. Wykorzystuje procedurę 33a, aby importerzy nie musieli zamrażać gotówki na VAT. W ostatnim kwartale pozwoliło to 14 naszym klientom zachować płynność finansową na łączną kwotę 84 200 zł. Jeśli pojawia się problem z kodem taryfy celnej w systemie ISZTAR, Marek znajduje rozwiązanie w ciągu 3 godzin. Nie obiecuje cudów, ale gwarantuje, że zajmiemy się papierami rzetelnie i zgodnie z przepisami.

  • Wypełnianie deklaracji AKC-U/S dla 9 stałych importerów.
  • Weryfikacja certyfikatów CE pod kątem wymogów unijnych.
  • Reprezentowanie klientów przed Urzędem Celno-Skarbowym w Gdyni.
  • Obsługa zabezpieczeń celnych dla transportów drobnicowych.

Prywatnie Marek jest fanem lokalnej historii portowej i techniki morskiej. To sprawia, że jego praca to coś więcej niż tylko siedzenie przed monitorem systemu AIS/IMPORT. Kiedy mówi, że cło ogarnięte, to znaczy, że sprawdził każdy dokument trzy razy. Dla niego liczy się konkretny wynik: towar zwolniony do obrotu bez zbędnego postoju na terminalu, który kosztuje przecież 145 zł za każdą dobę zwłoki.